© 2020 by PREMIUM DRIVERS.   Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt i realizacja:   Premium Taxi Warszawa

Akceptujemy płatności:

visa
mastercard
paypal
american express

Skontaktuj się z Nami bezpośrednio!

Nr. tel : (+48) 733-061-643

E-mail : kontakt@premiumdrivers.pl

Chrysler 300C, czyli amerykańska limuzyna klasy premium. Potężny samochód z 3.6 litrowym silnikiem benzynowym wolnossącym V6, o mocy 296 koni mechanicznych i 353 niutonometrów. Zdecydowanie nieoczywisty wybór na zarobkową jazdę czy to na taksówce, czy jako kierowca prywatny VIP. 

Czy aby na pewno? No właśnie, diabeł tkwi w szczegółach.

Żeby lepiej się przyjrzeć tematyce, warto zaznaczyć, że przed Chryslerem miałem okazję przez rok jeździć Mercedesem E klasą. Samochód był nowy, z 2018 roku, prosto z salonu. Nie ma nic lepszego, niż nowiutkie auto od dealera. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, skóry pachną nowością, wszystko jest dziewiczo ekscytujące... I ta świadomość, że nikt przed Tobą nie siedział w Twoim fotelu... Bezcenne! 😉  Mercedesa nikomu nie trzeba przedstawiać, a w dodatku to już przeszłość, więc nie będę się o tym rozpisywać. Wspominam o tym, żeby było wiadomo, do jakiej klasy pojazdu będę porównywać swoje doświadczenia w 300C.

Mamy tu pojedynek amerykańskiej motoryzacji z niemiecką, czyli starcie dwóch odmiennych światów w branży. 

Kiedy wiedziałem, że zbliża się powoli moment rozstania z Mercedesem, stanąłem przed ważną decyzją - co dalej? Jakie auto będzie odpowiednie na kilka lat jazdy? Wcześniej zmieniałem pojazdy średnio co rok, maksymalnie półtora. Tym razem miało być inaczej, więc decyzję trzeba było przemyśleć pod kątem wielu czynników. Cena zakupu, cena serwisów, eksploatacji, ekonomii jazdy oraz co najważniejsze - miałem się w tym aucie czuć dobrze! Koniec końców to ja w nim spędzam większość swojego życia i to ja mam czuć komfort oraz wygodę (a przy 198 cm wzrostu to naprawdę nie jest taka oczywista sprawa). No i bardzo ważna kwestia, nie mógł mi się znudzić po pierwszych 70 000 km, czyli po jakimś roku jazdy. 

Jak dokonać wyboru? 

Auta które brałem pod uwagę to:

  • Superb 3 (nowy)

  • Arteon (nowy)

  • E klasa (używany)

  • S klasa (używany)

 

Gdzie w takim razie 300C? Ano nie ma, ponieważ nawet nie wiedziałem o istnieniu tego auta w nowszym wydaniu, czyli drugiej generacji. Przypadkiem przyjaciel w rozmowie na postoju zasugerował mi Chryslera. Rozjechaliśmy się, a ja postanowiłem zobaczyć co i jak. Odpalone OTOMOTO, pierwsze aukcje i zakochałem się! Poważnie, wiedziałem, że to musi być to. Zacząłem czytać o aucie, dołączyłem do grup na facebook zrzeszających miłośników marki oraz modelu. W dwa dni wiedziałem wszystko i utwierdziłem się w tym, że to będzie moje następne auto. Niestety znaleźć tak rzadki pojazd w dobrym stanie to nie lada wyzwanie, które wymaga bardzo dużo czasu. Ja z kolei miałem już tylko 2 czy 3 miesiące do zdania Mercedesa. 

Na moje szczęście kolega sprzedawał, ja szukałem i się dogadaliśmy. Teraz do rzeczy.

Dlaczego Chrysler?

Samochód segmentu E, konkurent takich aut w Europie jak Mercedes E klasa, BMW 5, Audi A6, Toyota Camry czy VW Arteon. 

Wartość zakupu wynosząca około 50-60% ceny Europejskich odpowiedników wyżej wymienionych.

Serwis w cenie na każdą kieszeń, a Chrysler jako pancerne auto niemalże nie ma żadnych dolegliwości. Zakupiony z przebiegiem 48 000 km, aktualnie na liczniku 121 000 km, czyli swoje ze mną już przejechał i mogę się śmiało wypowiadać. Poza wymianami typowo eksploatacyjnymi jak olej, filtry, hamulce czy opony, w serwis musiałem zainwestować dosłownie 1500zł. 

Ekonomia jazdy? Przecież 3.6l V6 musi palić jak smok! Zgadza się - tak by było i jazda tym autem nie miałaby żadnego sensu, gdyby nie wspomniany wcześniej diabeł w szczegółach. Chrysler ma silnik, który wręcz kocha instalacje gazową, jest do niej stworzony, a koszt jej założenia zwraca się w ciągu 9000km. Serio! Ile w takim razie pali? Średnio 18 litrów gazu, ale lekko ze mną nie ma. W trasie można spokojnie zejść na 10-11 litrów, co przy cenach gazu daje nam około 20 zł na każde 100km. Są to jednak wyniki rozsądnej jazdy, więc jako ciekawostkę powiem Wam tyle, że rekordowo palił mi 37 litrów gazu na 100km w trybie jazdy mocno sportowym, który między innymi oferuję w swoich usługach. Tylko ciiii.... nie mówcie nic niebieskim stróżom prawa. 😉 

Czy 300C opłaca się na taxi? 

Na pewno nie jest to samochód do jeżdżenia tylko krótkich kursów po centrum stolicy. Samochód jako segment premium daje możliwość zrobienia dobrego wrażenia na klientach, którzy podróżują często i daleko. Jeśli połączysz dobre auto z profesjonalnym podejściem, masz duże szanse na to, żeby lwią część swojej pracy traktować jako szofer, prywatny kierowca, a nie tylko taksówkarz na mieście. Te dwie rzeczy świetnie się uzupełniają, ponieważ ciężko przekroczyć pewien próg finansowy na taxi, nie będąc po drodze również szoferem. Tym samym często szofer nie ma aż tyle pracy, żeby w pełni wypełnić swój czas i wtedy mógłby wyjeżdżać na miasto, żeby zarobić trochę pieniędzy, które w skali miesiąca mogą zrobić bardzo fajną różnice.

Podsumowując, nie wróciłbym do Mercedesa. Chrysler 300C jest naprawdę genialnym, wygodnym i komfortowym autem z zapasem mocy pod nogą. Zarazem wyjątkowo oryginalnym, bardzo rzadko spotykanym na drogach. To z kolei sprawia, że jest jeszcze ciekawszym autem, niż można by było zakładać, pierwszy raz słysząc “Chrysler 300C”. Przy moim wcześniej wspomnianym wzroście jest również idealny, choć brakuje mu kilku centymetrów z tyłu, by być tak wygodnym, jak segment F w wersjach przedłużonych. Jednak cena, którą trzeba dopłacić przy zakupie, serwisie i w każdej innej kwestii jest tak ogromna, że na tę chwilę nie stać mnie na ten luksus kilku dodatkowych centymetrów.

Chrysler 300C na taxi? Czy to się opłaca?

12 lutego 2021
  1. pl
  2. en

Premium Drivers

  1. pl
  2. en